filozofia

Fotografia ślubna – sposób na życie

Odkąd pamiętam nigdy nie byłem dobry w wyborach. To niezdecydowanie wynikało najprawdopodobniej z mojego charakteru. Charakteru od zawsze silnie podzielonego na dwa obozy: jeden opanowany przez umysł, pełen matematyki i logiki oraz drugi broniony przez serce, spontaniczny i pełen marzeń.

Kiedy w życiu przyszło mi podjąć pierwszą naprawdę istotną i samodzielną decyzję – ‚jakie studia’ – na początku wygrał rozum. Niestety marzenie o własnym moście po kilku latach okazało się nie wystarczające i serce upomniało się o swoje. Zacząłem więc malować, rysować i próbować tworzyć własną grafikę. Dawało mi to ogromną satysfakcje ale po ukończeniu pewnego etapu wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Zacząłem interesować się filozofią – i dopiero tam, po raz pierwszy, udało mi się pogodzić oba te głosy.

grzegorz-kowalewski

Nie wiem do końca w którym miejscu mojego życia pojawiła się fotografia ślubna – w sumie jakiś aparat był przy mnie odkąd pamiętam. Ale dopiero kiedy zacząłem rozumieć to, że nigdy nie będę spokojny idąc tylko za jednym głosem zrozumiałem, że podobnie jak filozofia, to właśnie fotografia może je pogodzić.

Bo czy jest coś bardziej jednocześnie romantycznego jak i matematycznego niż łapanie światła?

Przekonajcie się sami: weźcie ważne dla siebie zdjęcie i pomyślcie, że to co na nim widzicie już nigdy się nie powtórzy, wydarzyło się tylko raz jedyny i nie wróci, a mimo to w jakiś sposób stało się wieczne i tu na tym zdjęciu będzie trwało zawsze…

Tak stałem się fotografem, który cały czas próbuje pogodzić w sobie dwa światy. Fotografując ludzi i coś tak niezwykłego i nieuchwytnego jak miłość próbuje niezgrabnie nadać im swoją logikę. Wyodrębnić, wykadrować i złapać, zbadać. Przyjrzeć się im z bliska. Pozostawić.

fotografia ślubna