Wiele osób pyta mnie czy jest możliwość otrzymania zdjęć niepoprawianych, nazywając je często naturalnymi. Nierzadko spotykam się również z prośbą o prace nieskończone w postaci pytania: czy dostaniemy wszystkie zdjęcia ze ślubu? Pora wyjaśnić to jak powstaje, w dobie aparatów cyfrowych, fotografia oraz to jakim procesom podlega.
Aparat fotograficzny rejestruje na swojej matrycy (dawniej błonie światłoczułej) światło, które dociera do niego przez obiektyw. Już w przypadku aparatu klasycznego obraz rejestrowany – na kliszę – nie był dla nas czytelny w sposób bezpośredni. Nieraz odkryliśmy to tracąc przy okazji cały zapis z naszych wakacji. Film należało wywołać – musiał przejść odpowiedni proces chemiczny w ściśle określonych warunkach przy użyciu określonej tak zwanej chemii. Dopiero potem był dla nas czytelny i możliwy do wykonania powiększenia, które to ostatecznie zwykło nazywać się zdjęciem. To na co warto zwrócić uwagę to fakt, co na owy obraz miało wpływ? Mianowicie, pomijając nastawienie aparatu, był to: rodzaj filmu, jego czułość, ziarnistość, sposób w jaki oddziałuje ze słońcem, jak reprodukuje kolory, jego jakość, sposób przechowywania, data produkcji; odczynniki jakie użyliśmy, ich data produkcji i sposób przechowywania, czas użycia, proporcje składu – czyli całe mnóstwo, cały zespół czynników, który miał wpływ na np. finalne zdjęcia ślubne. Dodatkowo sam proces powiększenia dawał bardzo duże pole do manewru fotografowi tak by ukształtować ostateczną wersję obrazu według jego upodobań. Jeśli myślimy że retusz, korekta, obróbka fotografii to sprawa dzisiejsza jesteśmy w głębokim błędzie. Nawet ograniczając ją do minimum zawsze musimy wybrać jakiś rodzaj filmu i jakieś odczynniki, jakoś ustawić aparat, jakoś wykadrować, powiększyć i oprawić fotografię. To całe jakoś to wybory, które decydują o ostatecznej postaci pracy, które będą zupełnie różne, tak jak różne może mieć podejście fotograf.
Porównajmy teraz sytuacje do fotografii cyfrowej, która, jak zaraz zobaczymy, praktycznie niczym się w tych kwestiach nie różni. Tutaj, jak już napisałem, zamiast błony światłoczułej mamy matrycę. Ona tak samo ma za zadanie zebrać informacje z otoczenia i tak samo te informacje muszą zostać przetworzone tak, aby stały się dla nas czytelne. Co ciekawe zarówno błona jak i matryca ma dużo większą pojemność, może zgromadzić dużo więcej informacji, niż później widzimy na papierze bądź monitorze. To kolejne miejsce na decyzję, które informacje są dla nas najważniejsze w danym przypadku. Wracając do porównania – to jak przetwarzamy informacje ma wpływ na ich końcowy wygląd – ustawienia aparatu określają sposób przetwarzania i oddziałują na ostrość, nasycenie kolorów, ich odcienie, kontrast – przetwarzają informacje w określony sposób dając jeden z możliwych efektów. Ten proces przy formacie JPEG jest ściśle określony i nie podlega już bezstratnej zmianie po wykonaniu fotografii. Inaczej jest w przypadku formatów takich jak RAW, NEFF, które charakteryzują się zapisem jak największej liczby informacji bez nakładania na nie konkretnej interpretacji. Interpretację taką możemy wykonać później – dobrać odpowiednią ostrość, jasność, kontrast, sposób odwzorowania kolorów, temperaturę barwową – na spokojnie np. w domu, przy odpowiednim monitorze. Czy to się w jakiś zasadniczy sposób różni od procesu klasycznego? Otóż nie. Miejsce decyzji, oraz dużo prostsza ich realizacja, nie zmienia tutaj istoty sprawy. Stąd pochodzi pojęcie tak zwanej cyfrowej ciemni (zobacz też: obróbka zdjęć) – to znaczy wykonywanie działań odpowiadających tym, które były wykonywane dawniej – gdyż w samej fotografii wcale się tak wiele, jak się wielu osobom wydaje, nie zmieniło.
Z taką wiedzą zupełnie inaczej podejdziemy do kwestii ślubnych zdjęć jako nieobrabianych lub naturalnych – widać pewną sprzeczność. Nie można o takiej mówić w szerokim pojęcia znaczeniu. Zawsze mamy do czynienia z interpretacją treści jaką przekazuje nam matryca – zdjęcie w formacie RAW czy NEFF nie ma odgórnie przypisanej i jedynie słusznej wartości – należy ją dopiero nadać właśnie w procesie wywoływania fotografii, zawęzić informacje do tych, które są dla nas istotne, zaakcentować to co chcemy pokazać. Dlatego oferta fotografa ślubnego (zobacz też: przykładowa oferta fotografa ślubnego) powinna zawsze zawierać również poprawne wywołanie fotografii. Zupełnie inną kwestią jest, często mylona, dalsza obróbka fotografii. Oczywiście nie jest ona przywilejem Photoshop’a, czy innych programów graficznych, – używana jest odkąd pojawiła się fotografia, a jedynie poprzez popularyzację w dzisiejszych czasach, a przez to często nie umiejętne lub wyjątkowo ofensywne użycie, zyskała złą sławę. Ale i tutaj można pracować w sposób delikatny, nie zmieniający zasadniczej treści dzieła diametralnie, a jedynie lekko dostosowujący efekt do naszych zamiarów. Ale to już inny temat.
Podsumowując – zawsze obraz jaki reprezentuje fotografia to jedynie wycinek rzeczywistości, która przedstawiana nam jest przez specyficzny pryzmat procesów i urządzeń, które brały udział w powstawaniu zdjęcia, od jego rejestracji po wywołanie, oraz przede wszystkim przez filtr jakim jest fotograf, który pracę od początku nadzoruje i kontroluje. Nie obawiajmy się procesu wywołania i obróbki, nie bądźmy do niego wrogo nastawieni, ale też nie zrzucajmy całej odpowiedzialności na programy graficzne. Proces ten jest naturalną częścią powstawania fotografii i należy dążyć do tego by jak najlepiej uzupełniał prace.