Obróbka zdjęć nie tylko ślubnych

obrobka_zdjec_slubnychPoczątki wydajają się zawsze najtrudniejsze – nowy program, nowy interface, nieskończone praktycznie możliwości i moc przeróżnych opcji. Nie ma co liczyć na szybką i łatwą naukę – trzeba się przygotować na setki godzin ćwiczeń i prób w celu osiągnięcia dobrego sprawnego warsztatu. To na co ja chciałbym szczególnie zwrócić Waszą uwagę to sposób myślenia o obrazie podczas pracy nad nim.

Nie będę tutaj opisywał samego programu, jego opcji i ich zastosowań – w tym celu zachęcam do szukania i wykonywania tak zwanych samouczków (tutorials) – skupię się jedynie na tym jak można myśleć o tym ‘co przed nami’ podczas pracy w programach graficznych. Kiedyś zwrócono mi na to uwagę i mam wrażenie, że bardzo niewiele osób w ten sposób myśli, bądź pamięta o tym podczas codziennej pracy, a świadomość obrazu, bo o tym będzie mowa, może naprawdę wiele ułatwić, wyjaśnić i pomóc w pracy zwłaszcza w początkowych fazach poznawania programu.

Chodzi dokładniej o świadomość budowy obrazu cyfrowego – obróbka zdjęć ślubnych to tylko jedna z bardzo wielu możliwości wykorzystania takiego podejścia – podejścia, które ma na celu wejście w strukturę obrazu, sposób jego zapisu i reprezentacji na ekranie. Spróbujmy przez chwilę nie myśleć o fotografii jak o obrazie gdzie różne osoby czy przedmioty są przedstawione, a pomyślmy czym tak naprawdę jest to co widzimy przed sobą. Oczywiście to zbiór pikseli, pojedynczych kwadratów którym nadana jest pewna wartość – wypadkowy kolor trzech sub-pikseli, z których piksel się składa. To co dla nas najważniejsze to to, że obraz możemy podzielić właśnie na liczbę pikseli, z których każdy będzie miał jakiś kolor. I na przykład mając mały plik 800 na 800px oznacza to, że mamy przed sobą 640000 małych kwadratów – nic więcej.

Co z tego wynika np przy obróbce zdjęć ślubnych – mając na uwadze to jak obraz jest zbudowany możemy odpowiedzieć sobie w łatwy sposób jakie operacje są możliwe w programie graficznym. Na przykład zakładamy, że chcemy zaznaczyć jakiś obszar zdjęcia – jakiś element – to spróbujmy sobie wyobrazić jak z takiej układanki 640000 elementów program ma je wybrać. Nie możemy poprosić go o zaznaczenie trawy, ale możemy poprosić go aby zaznaczył piksele konkretnego, jednego koloru i potem zwiększyć zasięg względem tego wybranego – poszerzyć tolerancje kolorów i w ten sposób kazać mu zaznaczyć wszystkie odcienie zielonego na obrazie. Inny sposób – mamy człowieka na jakimś tle, a tło jest zróżnicowane dlatego też selekcja kolorem nie wydaje się nam odpowiednia – ale skoro my widzimy, że jest granica między tłem a osobą, to program też na pewno może taką granicę zobaczyć – wracamy do naszych pikseli – można sobie wyobrazić algorytm, który będzie w danej okolicy zaznaczał piksele do pewnej granicy, różnicy między nimi – np. jasna ręka na zielonym tle drzew – można pomyśleć o kodzie, który wyłapie, że dana różnica jest już większa od tolerowanej (zadanej przez nas) i zaznaczy tylko jasne elementy w obrębie pola przez nas wybranego. Oczywiście program nie widzi i nie rozpoznaje, że to ręka ale może widzieć różnice albo podobieństwo w pikselach, które budują dany obraz. Dzięki temu łatwo możemy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy da się ‘to’ zrobić? Jeśli jesteśmy w stanie pomyśleć o pewnej funkcji, która na poziomie zwykłych kwadratów jest w stanie na nich zadziałać, tak jak np. w przypadku wybrania wszystkich o jednym kolorze, to na pewno ta funkcja znajduje się w programie.

Ponadto możemy myśleć w drugą stronę – lepiej kontrolując narzędzia, których używamy. To jak one funkcjonują musi być sprowadzone do działania na pikselach. Desaturacja to nic innego jak obniżenie saturacji każdego poszczególnego koloru. Oczywiście możemy pomyśleć, że chcielibyśmy obniżyć saturacje tylko koloru czerwonego – i tak, możemy znaleźć taką funkcję w programie. Dzięki takiemu sposobowi, takiej formie myślenia o obrazie łatwiej też przyjdzie nam dążenie do konkretnego efektu poprzez składanie pewnych podstawowych funkcji i wzajemne kojarzenie ich, stosowanie razem w celu uzyskania dokładnie takiego efektu jaki planujemy. Nie zdajemy się wtedy na sytuacje szukania ‘czegoś fajnego’ ale świadomie dążymy do celu, który sobie zadaliśmy.

Ten sposób myślenia stosujemy do całości prac w Photoshopie, Gimpie i innych programach graficznych – w kwestii warstw i masek nic nie ulega zmianie. Warstwy to po prostu kolejne przeźroczyste płaszczyzny na których możemy zaznaczyć pewne piksele, nadać im kolor. Dodatkowo cała warstwa może mieć ustawiony sposób oddziaływania na to co pod nią – to nic innego jak określenie w jakiś sposób ‘piksele’ z górnej płaszczyzny mają oddziaływać na te spod spodu – zakrywać je, zaciemniać, mieszać się z nimi. Maska natomiast to możliwość wyłączenia z takiego oddziaływania części pikseli na warstwie. Możliwości mieszania, wyłączania, dodawania są nieograniczone i dzięki nim możemy uzyskać dowolny obraz, ale to wciąż będą tylko i wyłącznie piksele o określonym kolorze.

Zachęcam bardzo do próby myślenia w taki właśnie sposób, do pracy nad obrazem w programie graficznym nie na poziomie widzenia tego co na obrazie i rozpoznawania przedmiotów tylko na poziomie tego z czego one się składają i jaki musi być skład, jakie kolory np. tych 640 tysięcy pikseli abym zobaczył na nich las, dom, czy człowieka. Często spotkacie się z sytuacją, że ostateczny efekt czytelności obrazu, zwłaszcza w przypadku twarzy zależeć będzie od dosłownie kilku, kilkunastu pikseli, które będą mogły zakłócić odbiór całości.