Jana poznałem… na jednym z warszawskich boisk. Tak się złożyło, że graliśmy razem w piłkę. Niedługo potem zapytał mnie czy nie chciałbym zrobić reportażu z jego ślubu z Małgosią.
Zadanie było utrudnione gdyż oboje są grafikami a to znaczy, że na obraz są ponadprzeciętnie wyczuleni. Co więcej studiują na tym samym kierunku, który niedawno sam ukończyłem.
Efekt? Poniżej.
























































































































































































































